Historia przystankowa (real foto!)

Pewnie każdemu zdarzyło się wracać późno w nocy w weeknd od znajomych po piwie 🙂 I pewnie kojarzycie, że czekanie na autobus po trafi być bardzo ciekawym doświadczeniem.

Przedstawiona historia jest sprzed kilku lat, ale neiźle zapadła mi w pamięć, więc postaram się ją dość dokładnie opisać.

Nocny miałem za ok 20 min, więc sobie stałem na przystanku rozmyślając o czymś mało istotnym. W pewnym momencie zobaczyłem dwie dziewczyny zmierzające w moją stronę. Wyrwało mnie to w sekunde z zamyślenia, ogólnie były super, i jeszcze ubrane jakby prosto z imprezy. Do tego bardzo ładny, niesamowite włosy, a jak zobaczyłem w jakich butach idą… Jeden z moich ulubionych typów! Grube, twarde platformy z traktorami, duże obcasy… Prawie że zawał serca na miejscu 😛 Delikatne, seksownie ubrane, a buty takie, że mogły by pprzejść po wszystkim!

Stanęły jak na zdjęciu. Nie za bardzo miałem jak lepiej zdjęcie zrobić. Ale i tak uważam że sporo widać 🙂

Od razu zacząłem się rozglądać, czy można to jakoś wykorzystać. No niestety nic nie leżało pod wiatą przystankową. Trudno, pozostało napawać się widokiem (a uwierzcie że to już wystarczyło!)
Jedyne co udało mi się namierzyć po paru minutach to rozbitą butelkę, ale sporo za wiatą przystankową. Nierealne żeby to jakoś przenieść, no nic, dalej obserwuje.
Dziewczyny gadają, coś się śmieją. Musiały widzieć że je obserwuje, nie dało się tego ukryć. W pewnym momencie pytają czy mam poczęstować fajkiem, bo im został jeden. Ja że niestety nie palę… Byłem zły na siebie w tym momencie za to, no ale nie wyczaruje fajek ot tak.

Wyciągnęły tą jedną, i powiedziały że to może i dobrze, wypalą na spółkę, zdrowiej będzie. Uśmiechnąłem się, bo co innego odpowiedzieć.

Wzięły i zaczęły wychodzić, ja zacząłem protestować, że nie palę, ale nie przeszkadza mi jak ktoś obok mnie pali. Tym razem one się uśmiechnęły, i powiedziały że one mimo wszystko nie lubią komuś dmuchać dymem w twarz. W sumie to miłe, naprawdę, chociaż w tej sytuacji wolałem żeby były mniej miłe 😛

Trudno, wyszły, idą za wiatę. CO? ZA WIATĘ? PRZECIEŻ TAM LEŻY TA POTŁUCZONA BUTELKA!

Idą, ta w czerwonym idzie pierwsza, zasłąnia twarz ręką żeby zapalić papierosa… CHRUP, przeszła butem po kawałku szkła, nawet nie spojrzała co to było! Tylko strzelił pod jej masywnym butem! Zupełnei to na niej wrażenia nie zrobiło!

Zatrzymały się, stoją , palą na zmianę. Ta w czarnych stoi obok tego potłuczonego szkła. Rozmawiają o jakiś relacjach, o podrywaniu jakiegoś chłopaka. I ta w czarnych, tak jakby z nudów, stawia platformę prawego buta na kawałku szkła, dociska, kręci jakby gasiła papierosa, on chrzęści jej pod butem, a ona nic, słucha tamtej, i jej zaczyna odpowiadać, że ona to by z tym chłopakiem to chciała coś więcej itp.

Rozgniotła go zupełnie, rozsmarowała tym ciężkim butem, bo przestało chrzęścić, przestała też ruszać po chwili tą nóżką, i stoi na tym, nawet nie sprawdziła jak to wygląda.

Rozmawiają dalej, coś o kimś kto im wchodzi w paradę, średnio rozumiałem, skupiałem się żeby nie dojść w spodniach 😛

W pewnym momencie podnosi tą samą nogę stawia but kawałek dalej na samym obcasie, mając pod podeszwą kolejny kawałek szkła. Ja na skraju zawału! A ona opuszcza buta, stawia na tym kawałku, dociska, i znowu strzelił, słychać chrzęst! Ona się patrzy na swoje buty, i znowu zaczyna kręcić nóżką, jakby papierosa gasiła! Taka mina jakby zawstydzonej dziewczynki…

W końcu jej koleżanka to zauważyła, spojrzała na jej buty, i mówi – nie krępuj się! Dobij go! Niech cierpi!

I się śmieje. Ta co deptała szkło, zrobiła zaciętą minę, mocniej przycisnęła, jeszcze pokręciła bucikiem, podniosła nogę, i tam taki biały proszek został po szkle, wszystko zmieliła butem!

A jej koleżanka w czerwonym, śmiejąc się, mówi dalej do niej – bardzo dobrze, jak robaka!

Tamta co zgniatała ewidentnie się rozchmurzyła, uśmiechnęła, i stanęła normalnie.

W czerwonym dopaliła papierosa, rzuciła go na leżące kawałki butelki, postawiła buta na papierosie i kawałku szkła, i patrząc na tą w czarnych, po prostu stanęła na tej nodze, aż szkło strzeliło, obróciła się delikatnie gasząc papiersa i rozcierając szkło, aż zachrzęściło znowu, i do tamtej – a masz, cierp pod moim butem za moją przyjaciółkę! I ruszyła do przodu biorąc tamtą w czarnych butach za rękę!

Obie ruszyły w stronę przystanku. Ja już niestety nie wytrzymałem. Serio. No coż, przypał.

A one ruszyły, i tej w czarnych jeszcze musiał jakiś kawałek szkła wpaść pod buty, bo strzeliło, ale nawet nie spojrzała pod nogi, jak na początku ta w czerwonym. Zupełnie to olała… Pewnie jedna jak i druga nawet nie czuła tego pod tymi masywnymi butami…

Stanęły znowu pod wiatą, nieświadome tego że ja już czuje jak coś mi spływa, jak nie wiem co zrobić, i to przez nie. Jeszcze w takim szoku, zagaduje, że przepraszam, ale czy nie zniszczą sobie butów przez to szkło.

Ta w czerwonym zaczyna się śmiać, i mówi – one już nie jedno przeżyły, także spokojnie!

Ta w czarnych nagle jakby się totalnie rozchmurzyła, dostaje ataku śmiechu, i do tamtej w czerwonym – jak przed klubem wdepnęłaś w gówno!

Ta w czerwonym aż się wzdrygnęła, zaczęła na przemian tupać butami o chodnik, jakby wytrząsając z traktorów brud i odpowiada pół jej, a pół mi – nie gówno a czyjeś rzygi! Dobrze że mi powiedziałaś, bo bym z tym na bucie chodziła!

I obie się śmieją!

Ja znowu ledwo myśle, na nowo krew mi gdzieś napłynęła, i odpowiadam już kompletnie nie myślać, nei zastanawiając czy robier przypał czy nie – a to nie poczułaś tego?

Ta w czerwonym odpowiada – nie no, ona od razu zauważyła i mi powiedziała, jakbyśmy weszły do klubu to raczej nie tylko ja bym poczuła, jezu ale bym się ze wstydu spaliła!

Ja chwile nei wiedziałem o co jej chodzi, ale w końcu zrozumiałem, że zinterpretowała moje pytanie jak czy zapachu nie poczuła, a nie czegoś pod butem. To doprecyzowuje – ale nie, że w coś wdeptujesz?

Znowu zaczyna się śmiać, i odpowiada – a to to nie, one są magiczne, (zwraca się do koleżanki w czarnych) ja w nich nawet ręki Pawła wtedy nie poczułam, pamiętasz, co przy kiblu siedział i czekał a ja mu podobno zmasakrowałam przechodząc?

Obie się śmieją, odpowiada ta koleżanka w czarnych – ale wzorek miał piękny! Hahaha, jedni wrócili z malinką po ustach, a niektórzy z odciskiem Twojego buta!

Cudo, takie piękne, delikatne, i świadome że nic w tych butach nie czują, jestem serio ciekaw czy chociaż to szkło poczuły, czy tylko usłyszały że coś strzeliło pod butami i jednaj jak i drugiej i to olały… Co ja bym dał żeby im wyczyścić te traktory…

I obie w śmiech! A ja nie wytzrymałem, serio po raz drugi nie wytrzymałem! Czułęm się tak podle w tej sekundzie, ale z drugiej strony tak wspaniale… Czułem się jeszcze gorzej niż tamten „Paweł”, bo dochodziłem patrząc na nie, stojąc metr od nich… Musiałem usiąść, żeby nei było tego widać, one zauważyły że coś nie tak, i pytają czy wszystko w porządku. Ja szczerze nie wiem czy się domnyśliły czy nie, powiedziałem że źle się poczułem i wstałęm i odszedłem. Spanikowałem. Poszedłem na piechotę przez park do innego przystanku, innej lini.

W związku z tym mam do Was pytania –

  1. Czy faktycznie mogły nie czuć nic pod tymi butami?
  2. Czy mogły się domyśleć że doszedłem patrząc się na nie? I co mogły pomyśleć?
  3. Jak myślicie, miały sporo rzeczy w tych traktorach o których nie wiedziały? 😀


3 thoughts on “Historia przystankowa (real foto!)

      1. gdyby było więcej postów wrzucanych i częściej to więcej ludzi by tu zaglądało 😉 a co za tym idzie i aktywność byłaby większa 😉 przy jednym poście na miesiąc to nawet zaglądać się nie chce, bo „pewnie nic nowego nie ma” 😉 Milutka historia, pozdro 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *